EAN:
9788378668923
Autor:
Wydawnictwo:
Rok wydania:
2026
Oprawa:
broszurowa
Strony:
368
Cena sugerowana brutto:
56.00zł
Stawka vat:
5%
Tytuł, który tym zebranym w jedno fragmentom nadałem, ma dwa znaczenia. Jedno przenośne, że niby to wszystko, co tu piszę i pisałem, jest jakąś podróżą do ojczyzny; drugie całkiem konkretne, bo najistotniejszą treścią tych kart są prawdziwe i rzeczywiste podróże do Polski. Tak się moja biografia złożyła, że trzykrotnie w ciągu mego życia jechałem do Polski, wybierałem się do mej ojczyzny jak gdyby z zewnątrz, zmierzałem ku niej pół-pielgrzym, pół-turysta zgadując tylko, co jest jej istotą, co jest jej powabem, i mogąc ją porównywać z innym środowiskiem, w którym się pierwotnie zasiedziałem.
Pierwszą z tych podróży było przesiedlenie z Ukrainy do Warszawy jeszcze w roku 1902, kiedy byłem ośmioletnim chłopcem. Wielokrotnie mówiłem o tym bogatym w treść epizodzie mego życia i o tym zadziwieniu, zaniepokojeniu i przemieszczeniu wartości, jakie to przeniesienie się we wrażliwym dziecku sprawiło. Pisałem także o obrazach, które wtedy Polska we mnie wywołała i niezmiernie głęboko je odcisnęła. Wrażenia te pozostały na zawsze największymi wrażeniami dzieciństwa: kościoły, Filharmonia, teatry, Powązki, Zachęta, słowem Warszawa. Jednocześnie Uniwersytet Latający u nas w domu (wykład Krzywickiego), Sienkiewicz jadący w dorożce ulicą Kruczą, wieczory z patriotycznymi deklamacjami w pracowni mód pani Maciejewskiej i kuzynka w białej sukni idąca na czwartek do Deotymy.
Druga moja podróż do Polski to już sprawa bardziej skomplikowana, obejmuje bowiem tą nazwą szereg wyjazdów do Warszawy i Królestwa w latach 1911, 1912 (dwa nawroty), 1913, 1914. Miałem już wtedy siedemnaściedwadzieścia lat, osobowość moja kształtowała się, zainteresowania ustalały i dla mojego wykształcenia lata te były ogromnie ważne. Poznałem wówczas wieś polską, tak różną od ukraińskiej, polską kulturę szlachecką, też inną, i pomału wchodziłem także w życie kulturalne polskie dzięki zainteresowaniom moim, moich krewnych i przyjaciół wnikałem w zagadnienia literackie, które przedtem były mi całkowicie obce. Swoista mieszanina kultury Byszew (rodzaj Neandertalu) z kulturą literacką Warszawy, jedyna okazja zaznajomienia się z okazałym życiem arystokracji o dziwo, rosyjskiej stworzyły ten bardzo swoisty amalgamat, jakim były lata mojej wczesnej młodości.
Gdy wyjechałem do Polski po raz trzeci, byłem już uformowanym człowiekiem i przeszedłem przez wielkie doświadczenia pierwszych burz uczuciowych, pierwszych rozczarowań filozoficznych, pierwszych klęsk i zwycięstw artystycznych. Na kartach doświadczeń życiowych mogłem zapisać prawdziwe poznanie wsi ukraińskiej (zauważmy, że nastąpiło ono po poznaniu wsi polskiej), no i przeżycia tak ogromne, które wypadły na losy mojego pokolenia pierwsza wojna europejska i wielka rewolucja rosyjska. Oba te gigantyczne zdarzenia działy się niejako w tle mojej biografii, ani w jedno, ani w drugie nie byłem bezpośrednio zaangażowany, ale przecie ich rozmach, ich potęga, sama wielkość tych zjawisk musiała zadziałać na mój charakter, na moje usposobienie, na moje pojęcie o świecie. Cóż dziwnego, że sprawy polskie wydawały mi się czasami sprawami miałkimi i ograniczonymi, a świat, zwłaszcza światek warszawski, czasami sprawiał na mnie wrażenie ciasnego podwórka.